Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi klosiu z miasteczka Poznań. Mam przejechane 79530.36 kilometrów w tym 20572.72 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.07 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 169055 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy klosiu.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2010

Dystans całkowity:1106.24 km (w terenie 368.00 km; 33.27%)
Czas w ruchu:49:55
Średnia prędkość:22.61 km/h
Maksymalna prędkość:73.50 km/h
Suma podjazdów:4947 m
Maks. tętno maksymalne:180 (96 %)
Maks. tętno średnie:164 (87 %)
Suma kalorii:13341 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:73.75 km i 3h 07m
Więcej statystyk
  • DST 100.21km
  • Teren 55.00km
  • Czas 05:28
  • VAVG 18.33km/h
  • VMAX 46.40km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 945m
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wronki-Czarnkow-Chodziez

Niedziela, 31 października 2010 · dodano: 02.11.2010 | Komentarze 4

Z JPbike i Marcem po moich rodzinnych stronach ;). Najpierw 40km pociagiem, zakoczyl mnie troche przedswiateczny tlum w wagonach. Ale mialo to dobre strony, nie zdazylem kupic biletu w kasie, chcialem kupic u konduktora, ale nie zdazyl dopchac sie do ostatniego wagonu az do samych Wronek :).
50m za Wronkami od razu teren - zolty szlak do Bialej. Calkiem fajny, interwalowy poczatek i przejazd przez pasmo zalesionych wydm mniej wiecej w polowie. Nigdy tedy nie jechalem, wiec byla pozytywna niespodzianka. W Bialej krotki popas i terenowo do Krucza przez Hamrzysko. Puszcza Notecka wyludniona, poza osiedlami zywej duzy w lesie. Zreszta tak jest tam caly czas, mozna i 50km przejechac nie spotykajac czlowieka. Za Kruczem przejechalismy kawalek po dawnym skladowisku drewna przy nieistniejacej stacji kolejowej. Fajne miejsce do zawodow w sprintach, kazdy mialby swoj tor metrowej szerokosci i dwustumetrowej dlugosci :). Pozniej droga ktora jechalismy rozpuscila sie w gestwinie i musielismy dawac kilkaset metrow z buta przez krzaczory i galezie. Ale bylo juz niedaleko do Goraja, a tam po szybkim asfaltowym zjezdzie wjechalismy w teren. Robilem za przewodnika, poprowadzilem kolegow co ciekawszymi zjazdami i podjazdami w okolicy, w sumie okolo 30km nakrecilismy po tych gorkach. JP podjechal podjazd ktory uwazalem za niepodjezdzalny, ten to jednak ma kopyto :). Przynajmniej mam motywacje zeby dalej probowac ;).
Mala przerwa na Noteckie na gorce z fajnym widokiem, i dalej w teren. Terenem podjechalismy na skocznie w Czarnkowie, oczywiscie Jacek nie odmowil sobie zjechania po stromym stoku... zebralo sie wtedy calkiem sporo kibicow ;). Pozniej pokazalem towarzyszom najstromszy asfalcik w miescie - ul. Jesionowa z 14 procentowym nachyleniem. I tak w szybkim tempie wywindowalismy sie z 40m npm na 110, postoj pod sklepem w najwyzszym punkcie Czarnkowa i juz trzeba bylo jechac do Chodziezy. Plaski asfalcik, wiec i predkosc oscylowala w okolicach 30km/h, w mini pociagu szybko znalezlismy sie w okolicach Gontynca (192m npm, jedno z najwyzszych wzniesien Wielkopolski). Podjazd zoltym szlakiem bardzo atrakcyjny, wiekszosc prawdziwie gorskim singielkiem. Do Chodziezy dojechalismy szlakiem czerwonym, non stop gora-dol, a ze prawie kazde nastepne wzniesienie bylo kilka metrow nizsze niz poprzednie, wiec mozna to bylo jechac samym rozpedem ;). Dopiero pod koniec pojawilo sie troche utrudniajacego zycie piachu.
Ale z dobrym timingiem, trasa pokrywajaca sie z koncowka maratonu Langa dojechalismy na stacje pol godziny przed odjazdem pociagu, po drodze zahaczajac o spozywczaka celem nabycia chmielowych izotonikow na droge :). W pociagu klimat dzunglowy - grzejniki otwarte na maksa, temperatura chyba ze 30 stopni i w dupe grzalo niemilosiernie, po piwku w takich warunkach szybko zrobilo sie sennie i blogo ;).
Bardzo udany wyjazd, ciesze sie ze moglem troche rozpropagowac moje tereny ;).
Pare fotek autorstwa JPbike (chlopak nastrzelal cwierc tysiaca zdjac, ja uwazam ze robie duzo, jak pstrykne 20 ;D):



Na zoltym szlaku Wronki-Biala.



Zagubieni w akcji ;)



Troche podjazdow bylo...



Ale potem jak browarek smakowal ;D



Same gory byly :)



Pod skocznia "Grzybek" :)



To juz na Gontyncu (192m npm). Jacek probuje doskoczyc do 200 ;)



Potem juz czerwony szlak. Zjazdy...



...i podjazdy.



I tak az do samego pociagu ;).

Obie Sigmy solidarnie pokazaly przewyzszenie w okolicach 950m, sporo, jak na jakies 50km pagorkowatego terenu, jaki pokonalismy. Reszta byla plaska lub prawie plaska :).

Super wypad :).


Kategoria 100-200


  • DST 61.51km
  • Czas 01:58
  • VAVG 31.28km/h
  • VMAX 67.00km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • HRmax 168 ( 89%)
  • HRavg 146 ( 78%)
  • Kalorie 1583kcal
  • Sprzęt Radon BOA LTD 7.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czarnkow-Wielen

Czwartek, 28 października 2010 · dodano: 28.10.2010 | Komentarze 0

Czarnkow-Wielen poludniowa strona pod wiatr, Wielen-Czarnkow polnocna strona z wiatrem :). Z powrotem nizej niz 35km/h nie schodzilem ;). Nareszcie cieplo, super pogoda.




  • DST 110.91km
  • Czas 03:46
  • VAVG 29.45km/h
  • VMAX 67.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • HRmax 165 ( 88%)
  • HRavg 144 ( 77%)
  • Kalorie 3001kcal
  • Sprzęt Radon BOA LTD 7.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wczoraj padalo, dzis wieje

Środa, 27 października 2010 · dodano: 27.10.2010 | Komentarze 17

Z rana szronik na trawie i autach, kolo poludnia sie roztopilo i wyskoczylem na dluzsza jazde. Troche zle dobralem kierunki jazdy, i jakie 70% bylo z niesprzyjajacym wiatrem czolowym albo bocznym, w dodatku po odkrytym. Troche sie nameczylem, nie brakowalo tez odcinkow z mlynka. Ale za to koncowka byla szybka :).
Trasa Czarnkow-Ryczywol-Polajewo-Obrzycko-Oborniki-Czarnkow. Pogoda sliczna, gdyby jeszcze nie ten wiatr... ;).


Kategoria 100-200


  • DST 33.48km
  • Czas 01:07
  • VAVG 29.98km/h
  • VMAX 48.00km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • HRmax 172 ( 91%)
  • HRavg 156 ( 83%)
  • Kalorie 1001kcal
  • Sprzęt Radon BOA LTD 7.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Slalom miedzy chmurami

Wtorek, 26 października 2010 · dodano: 26.10.2010 | Komentarze 2

Od rana 10-15 minutowe prysznice lodowatego deszczu. Ale po 16 sie troche przejasnilo i wyskoczylem na szybki rowerek przed zmrokiem. Trasa mocno zmienna, bo celowalem tam, gdzie nie bylo chmur :). Udalo sie, wracalem juz po praktycznie suchej szosie. Na szosie jak na szosie - niby leciutko sie kreci, ale potem patrzy sie na pulsaka i jest 170 bpm :). Zimno, ale i tak sie ubralem za cieplo - dwie koszulki i windstopper, porzadnie sie spocilem.




  • DST 108.61km
  • Teren 70.00km
  • Czas 04:59
  • VAVG 21.79km/h
  • VMAX 46.90km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zielonkowa setka jesienną porą

Niedziela, 24 października 2010 · dodano: 25.10.2010 | Komentarze 7

Ladna pogoda. Umowilismy sie z Tomkiem, Pawlem i Jackiem na Cytadeli, obawiam sie ze dojechalem ostatni, choc mialem najblizej ;).
Szybkim tempem nadwarcianskim szlakiem do Promnic (minelismy tu jakas duza grupe ludzi z psami, nie wiem, jakies gromadne wyprowadzanie sobie zrobili? ;>), potem skret do Starczanowa - w strone Sniezycowego Jaru. Pawel chyba dlugo nie jezdzil, bo nadawal powazne tempo w czubie ;). Gdy podjezdzalismy "northshorem" w Sniezycowym Jarze, bloomowi zabuksowalo tylne kolo na deskach. Hmm. Sprobowalem mocniej nacisnac... buksuje, ale fajnie! ;). Zmienilem bieg na lzejszy i depnalem mocniej - tylne kolo wykonalo chyba pelen obrot w miejscu, a ja pocalowalem glebe ;). Deski okazaly sie tak sliskie, ze ustac bylo trudno, mialem spore problemy zeby ponownie wsiasc na rower :D. Chwile pozniej efektowna wywrotke zaliczyl Pawel objezdzajac jakas kaluze :). W Uchorowie poszukiwania czynnego sklepu, bezskuteczne, w koncu pojechalismy dalej, wjezdzajac w urozmaicone tereny na polnoc od szosy Oborniki - Murowana Goslina. Generalnie posuwalismy sie niebieskim szlakiem rowerowym. Sklep napotkalismy dopiero w okolicach Niedzwiedzin, jakies 20km dalej. Po dluzszym popasie ruszylismy przez Dabrowke Koscielna w strone Tuczna, gdzie mieszkal Pawel. Gdzies tam po drodze przyglebil tez Jacek, zeby nam z Pawlem nie bylo smutno ;). W Zielonce ze dwa razy paredziesiat metrow przed nami przebiegly droge pary jeleni, spore zwierzaki. Od Dabrowki Pawel poczul juz zapach obiadu, i narzucil takie tempo, ze mozna bylo tylko sapac i starac sie utrzymac w peletonie :). Od Tuczna do Wierzenicy juz we trojke jechalismy pod taki wiatr, ze masakra. Z czestymi zmianami jechalo sie czesto ponizej 25km/h. We Wierzenicy ponownie w las, az do Swarzedza terenem, tu rozstalismy sie z Tomkiem i z Jackiem polecielismy nad Malte, zaliczajac po drodze mojego ulubionego tam singielka. Krotkie odsapniecie przy zrodelku i do domu.
Udany rowerowo dzien :).



Na Nadwarcianskim.



Ladne kolorki :).



Porownywanie mojego i Pawla Giantow...



...zaowocowalo szybka podmianka wierzchowcow ;).



Koncowka na Malcie. Bike Power! :)


Kategoria 100-200


  • DST 73.75km
  • Teren 60.00km
  • Czas 03:48
  • VAVG 19.41km/h
  • VMAX 43.80km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zielonka w sloncu i przy ksiezycu

Sobota, 23 października 2010 · dodano: 23.10.2010 | Komentarze 6

Zmienilem opony na set jesienno zimowy - Karma 2.0 x2, w zanadrzu mam jeszcze starego NN'a 2.1 na przod jakby warunki byly trudniejsze. Po calym sezonie jezdzenia na gumach 2.2 smieszne wrazenie - jakbym na szosowce jechal, takie cieniutkie laczki ;). Zreszta Karmy sobie calkiem niezle radza, tylko w piachu sa sporo gorsze od opon 2.2.
Do rzeczy. Szlakiem nadwarcianskim do mostu w Biedrusku, przez Promnice najkrotsza droga do Zielonki, Jezioro Miejskie i singielek dookola, potem wjazd na czerwony szlak w strone Dziewiczej. Na "stepie" na wysokosci Annowa napotkalem zagubione dziewcze, juz dosc dlugo bladzila po Zielonce. A myslalem ze tam sie nie mozna zgubic ;). Okreslilem przez telefon aktualne miejsce pobytu jej osobistemu rescue teamowi, pomoc wyruszyla, a ja pojechalem dalej ;). Dojechalem do Dziewiczej, troche podjazdow i zjazdow, powrot przez Swarzedz i Malte. Dopoki bylo slonce bylo dosyc cieplo, ale po zachodzie natychmiast sie ochlodzilo i troche zaczalem marznac. Ostatnie 15km po ciemku przy lampce. God bless Bocialarka! :)



"Wybrzeze" jez. Miejskiego. Slonce, plaza, tylko sie kapac :D.



Jesienna Zielonka...



... i jesienny Giancik.




  • DST 31.38km
  • Teren 27.00km
  • Czas 02:01
  • VAVG 15.56km/h
  • VMAX 43.20km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gorki pod Czarnkowem

Czwartek, 21 października 2010 · dodano: 21.10.2010 | Komentarze 4

Udalo sie wyskoczyc na rower. Troche kropilo z poczatku, ale przestalo po pol godziny. Na gorki w okolicach Goraja. Dobrze ze jeszcze NNy mialem na kolach, bo warunki byly dosc trudne; gliniaste bloto, mokre liscie i korzenie, wiec bylo wesolo. Znalazlem podjazdy atakowane przez Maksa i Toadiego w zeszlym roku, fajne traski MX. Obejrzalem tez skocznie, jak bedzie bardziej sucho to trzeba tam zjechac :>. Ogolnie udany wypad.



Pierwszy zjazd... Kolorowo.



Fragment ulubionego podjazdu.



Droga trawersuje zbocze w bukowym lesie.



Serpentynki.



Feeria jesiennych kolorkow.



Ulubiony singielek. Szkoda ze nie jest 10 razy dluzszy ;).



Na koniec - znana i lubiana jedyna w Wielkopolsce skocznia narciarska "Grzybek" ;). W ostatnich latach znana bardziej jako element toru XC Langa :).




Biegowe koty za ploty

Środa, 20 października 2010 · dodano: 20.10.2010 | Komentarze 6

Pogoda na rower paskudna, a do biegania idealna :). Uwielbiam biegac przy plus kilku stopniach i w mzawce. Wyskoczylem autem pare km za Czarnkow, na rowniejsze tereny, bo u mnie za duze gorki jak na rozpoczecie ;).
Biegalo sie wysmienicie, jednak forma nie jest w takich gruzach, jak przy zeszlosezonowych poczatkach w styczniu. Rowna godzina, na poczatku spokojnie, potem coraz szybciej. Czasem mzylo, czasem nie, las oblednie pachnial jesienia i mokrymi liscmi.
Boje sie tylko, czy jutro wstane, pamietam jakie mialem potworne zakwasy na poczatku biegania w zeszlym sezonie ;).




  • DST 32.29km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 16.99km/h
  • VMAX 33.80km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tak se

Poniedziałek, 18 października 2010 · dodano: 19.10.2010 | Komentarze 2

W koncu sie wygrzebalem po chorobie. Mialo byc cos dluzszego, ale po godzinie zaczal mnie tak nawalac zoladek, ze wrocilem grzecznie do domu ;). Organizm sie odzwyczail od jazdy? :)




  • DST 162.96km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:28
  • VAVG 29.81km/h
  • VMAX 67.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Radon BOA LTD 7.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szoszoni na wojennej sciezce

Niedziela, 10 października 2010 · dodano: 10.10.2010 | Komentarze 27

Pare dni temu zgadalismy sie z Marcem ze fajnie byloby wyskoczyc na dluzszy rajd szosowkami. Padlo na Wal Wydartowski (167 m n.p.m) w okolicach Trzemeszna za Gnieznem. Doszedl jeszcze na trzeciego moj znajomy szosowiec Tomek. Wyruszylismy ze Srodki o 9 rano, w rzeskiej temperaturze 5 stopni. Z trasa nie kombinowalismy, glowna droga do Trzemeszna przez Gniezno, pod wiatr, po zmianach, spokojnie krecilismy ze srednia 30km/h. Pod Trzemesznem zalapalismy sie za motorek stylizowany na Harleya, ale raczej nie przebijajacy moca slabszego skuterka ;). Smiac mi sie chcialo jak sobie wyobrazilem trzy szosowki w szyku torowym za tym motorkiem zasuwajace 40km/h, zreszta kierowca tez co chwila zerkal w lusterko i chyba staral sie nas urwac wyciagajac maksymalnie te 45km/h ;). Niestety po 2-3 km skrecil nam z drogi, szkoda :). Za chwile skrecilismy z glownej drogi na podrzedne asfalty, a za Wydartowem w droge gruntowa, jak na szosowke dosc trudna techniczne :D. Nieskromnie powiem ze mocno ucieklem do przodu na tym ostatnim odcinku ;).
Przy wiezy widokowej w Dusznie dluzszy postoj, rytualne strzelenie piwka, podziwianie widokow, porownywanie rowerow wagowo i jezdnie oraz fachowe dyskusje zajely z godzinke :). Cieplo i przyjemnie sie zrobilo, ale w koncu trzeba bylo jechac. Do asfaltu wybralismy inny wariant, jeszcze trudniejszy niz przedtem, naprawde podobala mi sie ta terenowa jazda na szosowkach :).
Z powrotem z wiatrem, predkosc oscylowala najczesciej miedzy 35 a 40km/h wiec srednia ktora na zawirowaniach terenowych spadla w okolice 28 km/h powoli wracala do pionu.
Za Gnieznem jeszcze szybki popas pod sklepem, i w droge. Ostatnie 40km juz bez zrywow, ucieczek i prob zlapania sie za ciezarowke - znak ze juz zmeczenie sie odzywa. 35km/h, rowne tempo, dlugie zmiany, bo z wiatrem. I tak dojechalismy do Poznania, gdzie w miedzyczasie skonczyl sie maraton biegowy.
Udana wycieczka, pogoda dopisala, towarzystwo tez :). We trzech juz mozna trzymac przyzwoite tempo nawet pod wiatr, ma kto dawac zmiany :). Cieszylo mnie ze zmeczenie bylo bardzo male, zero kryzysow i bolow plecow, moze poza bolem tylka w koncowce ;).



Z Marcem na wiezy.



Tabliczka ;)



Trzy szosy.


Kategoria 100-200