Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi klosiu z miasteczka Poznań. Mam przejechane 79530.36 kilometrów w tym 20572.72 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.07 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 169055 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy klosiu.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2011

Dystans całkowity:415.00 km (w terenie 59.00 km; 14.22%)
Czas w ruchu:41:58
Średnia prędkość:24.41 km/h
Maksymalna prędkość:52.50 km/h
Maks. tętno maksymalne:183 (97 %)
Maks. tętno średnie:175 (93 %)
Suma kalorii:20431 kcal
Liczba aktywności:29
Średnio na aktywność:41.50 km i 1h 26m
Więcej statystyk

XXVIII BIEG SYLWESTROWY, Malta, Poznań, 10.8km

Sobota, 31 grudnia 2011 · dodano: 31.12.2011 | Komentarze 11

Przed biegiem wyłapałem w tłumie Maksa, ale zaraz musiał biec - krótki dystans startował 5 minut przed długim.
Jak to zwykle na Malcie, start spokojny, nikt się nie pcha - uroki czasu netto ;). Startowałem w miarę z przodu, ale i tak przez pierwsze 2-3km w większości wyprzedzałem. Biegło mi się lekko, zdążyłem zrobić krótką rozgrzewkę, i bez pulsometru myślałem nawet, czy aby nie biegnę za wolno. Po kilometrze doszliśmy ogon "piątki", różnica tempa była potężna. Pierwsza ćwiartka była pod wiatr, starałem się wieźć za innymi, a jak wyprzedzałem, to szybko przeskoczyć za inne plecy :). Przez jakieś 2km biegłem z biegaczem, który świetnie nadawał rytm szybkokadencyjnym tupaniem o asfalt. Zapytany o tempo odpowiedział, że 4:16/km. Nieźle. Niestety później przyśpieszył i mi odszedł. Gdzieś przed metą doszedłem Grzegorza N. z Rybczyńskich, ale Maksa ani Rycha nie dałem rady ;). Dobiegając do mety po pierwszym kółku usłyszałem spikera "Proszę państwa, przez metę przebiegają czołowi zawodnicy długiego dystansu!" hehe. W sumie wtedy miałem najwyżej 4-5 minut straty do zwycięzcy. Na międzyczasie 23:33, tak że szansa na 48:36 jak najbardziej była, ale bałem się znacznego zwolnienia tak jak na Biegu Przemysła. Okazało się że bezpodstawnie, biegłem razem z innymi i nie traciłem miejsc, moim zającem został szczupły biegacz z M4, widać że wybiegany, bo biegł bardzo ładnie, na szybkiej kadencji, więc zsynchronizowałem z nim ruchy i biegłem metr za nim. Mocno mi to pomogło w trzymaniu tempa.
Na chwilę wyrwałem do przodu na ogonie biegacza w stroju mikołaja :D, ale od 3500m drugiego kółka poszła z grupy za mną seria ataków i mnie doszli, gdy znów wyprzedził mnie biegacz z M4 wsiadłem mu na ogon i odzyskałem kilka miejsc, ale w końcu kilometr od mety odszedł mi na kilkanaście metrów. Ostatni kilometr morderczy, tempo było od jakiegoś czasu podkręcane i szedł już jakiś półsprint :). Już miałem świszczący oddech, ale kilometr można choćby na samej ambicji przebiec ;).
Okazało się, że drugą rundę przebiegłem praktycznie z identycznym czasem, tylko 3s gorzej niż pierwsze okrążenie.
Wpadłem na metę w dość sporej grupie. Wynik mnie zadowala :).
47:09, miejsce 78/704, 25/252 M30 (!!!). Pierwsze 12% stawki, normalnie elita :D.
W M30 nawet pierwsze 10% :).
Tempo 4:22/km, praktycznie tak samo jak ostatnio piątka w GP Poznania, więc można tam coś urwać. Czyli następnym celem jest złamanie 20 min w GP ;).
Minimusy, mimo że teoretycznie trailowe, same latają na asfalcie :D. W sumie nie ma się co dziwić, jak para waży 200g z groszami, wiele startówek jest cięższych :).
Mocne zakończenie roku, i w dodatku udane.

Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim! :)


Kategoria Bieganie


  • DST 16.19km
  • Czas 00:46
  • VAVG 21.12km/h
  • VMAX 38.50km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Giant Boulder AluLite 1997
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatnie kilometry

Sobota, 31 grudnia 2011 · dodano: 31.12.2011 | Komentarze 0

Dojazd tam i z powrotem na bieg sylwestrowy. Na Maltę rowerem jest wygodniej, zresztą po ilości bicykli widać było, że nie tylko ja doszedłem do tego wniosku. A z powrotem rozjazd był nieoceniony dla skatowanych łydek :)




  • Czas 01:10
  • HRmax 140 ( 74%)
  • HRavg 119 ( 63%)
  • Kalorie 621kcal
  • Sprzęt Tacx Satori
  • Aktywność Jazda na rowerze

E1

Piątek, 30 grudnia 2011 · dodano: 30.12.2011 | Komentarze 6

Jestem zdumiony. Naprawdę dawno się tak nie zagiąłem na treningu, jak wczoraj bez pulsaka :D. Chyba zacznę biegać bez.
Dziś z rana zakwasy łydek i ud, więc trening tylko regeneracyjny, E1, tylko trochę mocniej niż wczoraj wieczorem. Do jutra mam nadzieję że będzie ok.
Ale trenować trzeba, bo CheEvara zapowiedziała, że będzie mnie wyprzedzać na giga u Golonki :).


Kategoria Chomik


  • Czas 01:01
  • HRmax 127 ( 67%)
  • HRavg 105 ( 56%)
  • Kalorie 401kcal
  • Sprzęt Tacx Satori
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd

Czwartek, 29 grudnia 2011 · dodano: 29.12.2011 | Komentarze 0

Po macance pasek pulsaka wrócił do życia, ale nie mam złudzeń że będzie żył długo, widać, w którym miejscu połączenie się zrywa. Starość nie radość, mam tego pulsaka już z 5 lat, swoje przeżył.
Wieczorem rozjazd na minimalnym tętnie, żeby rozjechać zakwas w łydach. Lepiej :).




Running by feel

Czwartek, 29 grudnia 2011 · dodano: 29.12.2011 | Komentarze 7

Opaska pulsaka wzięła i się popsuła. Coś nie kontaktuje. Okazało się to tuż przed biegiem, więc ściągnąłem i zostawiłem w aucie. W planach były interwały na tempie wyścigowym, więc zrobiłem to "by feel" ;), tylko na czas z zegarka. Ok 10 min rozgrzewkowo, później trzy długie, 1.5-2km interwały na progu. Okazało się że bez pulsaka o wiele łatwiej wbić mi się na wysokie intensywności, kompletnie mnie to zaskoczyło. Po dwóch interwałach na zwyczajowym punkcie kontrolnym przed 7km czas 32min, o 3 min lepiej niż rekord. Po dłuższym odpoczynku pod wiatr zawrotka i poprawka trzecim interwałem, po którym okazało się, że prawdopodobnie dam radę zrobić całą trasę z tempem poniżej 5:00/km co planowałem osiągnąć w marcu przed półmaratonem :D. Jeszcze półtora km luźnego truchtu i ostatnie ~3.5-3.8km bieg ciągły na tętnie ~160-170. Pod koniec już zacząłem "gubić" nogi, ale 15.5km zrobiłem w 1:16 z jakimiś sekundami, o 1-1:15min lepiej niż trzeba było. Tempo 4:55-4:56/km. Na końcu 4 min leciutkiego truchciku po mchu. Uwielbiam to :).
Dzisiejsze tempo to kompletne zaskoczenie, w święta tą trasę zrobiłem w 1:25:09, o 9 minut (!!!) gorzej i nie wierzyłem że mogę wiele szybciej :). Ciekawe jakie miałem tempo w interwałach.
Jak nie będzie zakwasów to w sobotę powinno być dobrze.
Trzeba się rozejrzeć za pulsakiem, wstępny kandydat to Garmin 305, oprócz pulsaka gps z pomiarem tempa i szybkości i zapisem śladu, kolorowej mapki nie potrzebuję :).


Kategoria Bieganie


  • DST 51.36km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:01
  • VAVG 25.47km/h
  • VMAX 46.80km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Giant Boulder AluLite 1997
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tlenik

Wtorek, 27 grudnia 2011 · dodano: 27.12.2011 | Komentarze 1

Okolice Strzeszynka, później powrót przez Poznań i trzy kółka na Malcie. Przyjemna pogoda, rower gorzej to znosi, dziś musiałem nasmarować łańcuch żeby w ogóle ruszył po wczorajszej jeździe. Dwa dni minimalnego śnieżku a syfu na drogach na dwa tygodnie.
W święta udało się nie przytyć :). Niesamowite, sam w to nie wierzyłem. Ale świąteczne żarcie niesamowicie obciąża żołądek po paleodiecie, w drugie święto już mocno stopowałem z jedzeniem, a dziś z ulgą zaprowadziłem dzień owocowy. Mmm, błonnik :).
Ostatnio mam zero problemów z kolanami, super. W sumie nigdy nie miałem poważnych, natomiast często bolały mnie jakieś ścięgna, przyczepy i mięśnie w pobliżu kolan. A od jakiegoś miesiąca praktycznie nic. Dopiero ostatnio pomyślałem, że to przez paleodietę, niby miała mieć takie działanie.
Jeśli tak to działa, to chocby za to ją lubię :).




  • DST 33.30km
  • Czas 01:12
  • VAVG 27.75km/h
  • VMAX 52.50km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Giant Boulder AluLite 1997
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nareszcie wiosna ;)

Poniedziałek, 26 grudnia 2011 · dodano: 26.12.2011 | Komentarze 2

Ale pogoda. Ubrany w cienką lycrę, dwie koszulki, letnie buty i rękawiczki :). Koniec grudnia, hehe. Świetnie się jechało, trochę mokro, ale od czego błotniki. Strzeszynek, Złotniki, Morasko, Naramowicka.
A jutro ma być podobnie :D.




  • Czas 01:25
  • Temperatura 5.0°C
  • HRmax 170 ( 90%)
  • HRavg 147 ( 78%)
  • Kalorie 1133kcal
  • Sprzęt Treningi nierowerowe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świąteczne bieganie

Niedziela, 25 grudnia 2011 · dodano: 25.12.2011 | Komentarze 9

Tym razem wyjechałem za miasto, na bardziej piaszczyste tereny, nie chciało mi się brodzić w błocie.
Standardowa, 15.5km pętla. Początek dość ciężko, biec mi się zaczęło dobrze dopiero po 40 minutach, ale później już miodzio. Wyszedł BNP, czyli bieg z narastającą prędkością (lubię te niezrozumiałe biegowe skróciki ;)), stopniowo przyśpieszałem, półtora kilometra przed metą zasuwałem już na 160bpm, a na ostatnich 200m wbiłem się prawie na tętno wyścigowe, 170 bpm. Różnica prędkości w porównaniu do spokojnego tempa 5:30 jest znaczna :).
Czas 1:25:09, średnia prędkość 10.93km/h, tempo 5:28/km.
W sobotę bieg sylwestrowy, zapowiadają się dobre warunki, mam nadzieję na średnie tempo 4:20-4:30 na tym dystansie (10.8km).


Kategoria Bieganie


  • Czas 01:00
  • HRmax 162 ( 86%)
  • HRavg 146 ( 78%)
  • Kalorie 836kcal
  • Sprzęt Tacx Satori
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wigilijny trenażeiro

Sobota, 24 grudnia 2011 · dodano: 24.12.2011 | Komentarze 2

Od miesięcy nie byłem tak obżarty. W sumie nie tyle szło o ilość, ile o mieszanie wszystkiego naraz, po prostu ołowiana kula na żołądku :).
Musiałem to rozjechać. Oczywiście krew wysycona węglowodanami dawała atomowy napęd, praktycznie wszystko powyżej 145, sporo (20:36) powyżej 150, dwa skoki powyżej 160. Dziś im mocniej tym lepiej, idzie o podkręcenie metabolizmu. W czasie jazdy raczej ok, choć ciekło ze mnie równo, nie czułem specjalnie obciążenia. Ale jak schodziłem, to jednak miałem lekko miękkie nogi :). Po treningu samopoczucie skoczyło o 200%. Co najmniej.

A właśnie: Wesołych Świąt wszystkim! :)


Kategoria Chomik


  • Czas 02:26
  • Temperatura 2.0°C
  • HRmax 152 ( 81%)
  • HRavg 135 ( 72%)
  • Kalorie 1698kcal
  • Sprzęt Treningi nierowerowe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ciut dłuższe bieganie

Piątek, 23 grudnia 2011 · dodano: 23.12.2011 | Komentarze 8

Brała mnie oskoma na dłuższe wybieganie już od paru dni, ale albo robota, albo pogoda, albo czasu brak...
Ale dziś luźny dzień, więc dzielnie wyruszyłem na trasę Rusałka-Strzeszynek... bez śniadania ;).
Nie było czasu, jak zjem mniej niż godzinę przed bieganiem to się tylko męczę. Za to zabrałem żela z maratonowych zapasów ;).
Wczoraj dzień przerwy więc glikogen powinien być na poziomie. Nad Rusałką mierzenie czasu - 5:20-5:30/km przy tetnie poniżej 140. Ładnie & zadowalająco, nie forsowałem większego tempa, bo takiego dystansu jeszcze nie biegłem i wolałem przebiec wszystko w tlenie. Na ścieżce syf z błota i śnieżnej brei, mgła taka że drugiego brzegu jeziora nie widać, z drzew kapie - fajny horrorowaty klimat, i biegało się miło. W taki dzień aktywność fizyczna to jedyna rozsądna rzecz jaką można zrobić żeby sobie poprawić humor ;).
Przy pomoście w Strzeszynku byłem po godzinie i minucie, to około 11 km. Obiegnięcie jeziora zajęło około 22 minuty, wtedy zacząłem czuć ołów w nogach, nadeszła chwila na żelik ;). Wszedł natychmiastowo i do Rusałki świetnie mi się biegło. Tam ponowne mierzenie czasu ujawniło jednak tempo w okolicach 6:00/km, więc sporo gorzej niż na początku. Na szczęście zaraz wybiegłem na powrotny asfalcik, tam dało się lepiej pocisnąć niż na rozmiękczonej ścieżce (teraz fajne by wyglądały zawody w przełajach na 5km! ;))) i końcowe 4km poszły z przyjemnym tętnem i chyba trochę lepszym tempem.
W lesie biegaczy dość sporo, a mtbowiec twardziel tylko jeden. Mijałem go parę razy, na powrocie już całą dupę i plecy miał w błocie, bo bez błotników jechał. Hardkorowiec ;).
Dobiegłem do chaty w niezłym stanie, ale trzeba popracować jeszcze, bo do półmaratonu w rozsądnym 5:00/km jeszcze daleka droga.
Dystans plus minus 25 km.


Kategoria Bieganie