Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi klosiu z miasteczka Poznań. Mam przejechane 79530.36 kilometrów w tym 20572.72 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.07 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 169055 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy klosiu.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 86.88km
  • Teren 80.00km
  • Czas 05:45
  • VAVG 15.11km/h
  • VMAX 61.80km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • HRmax 179 ( 95%)
  • HRavg 154 ( 82%)
  • Kalorie 4421kcal
  • Podjazdy 2850m
  • Sprzęt Giant XTC '09
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powerade MTB Marathon Międzygórze

Sobota, 10 września 2011 · dodano: 12.09.2011 | Komentarze 11

Okazało się, że w nocy jedzie się na tyle szybko, że spokojnie można było pospać godzinę dłużej. Już o 7:30 jesteśmy z mlodzikiem w Międzygórzu, nowa obwodnica Wrocławia sporo przyśpiesza podróż.Na spokojnie składamy rowery i jedziemy rozgrzewkowo pierwszy podjazd, po drodze dzwoni Josip i już we trzech zjeżdżamy do Międzygórza. Mlodzik łapie panę, więc ma nerwową końcówkę, ja z Wojtasem jadę obejrzeć ostatni prożek na trasie. Daje się zjechać :).
Mlodzik serwisuje rower do ostatniej chwili, do sektora wchodzimy 30s przed zamknięciem. Z przodu już stoi w blokach Josip i JPbike, a także większość teamu SCS OSOZ ;).
Zaraz po starcie ciężko mi się jakoś jedzie, trzymam się w pierwszej grupie, ale raczej w ogonie. Robię parę skoków, przesuwając się w stronę mlodzika i Josipa, dojeżdżamy w kolejności Josip-ja-mlodzik, oczywiście na pierwszym zjeździe kolejność się odwraca ;). Błyskawiczny zjazd i znów tyranie pod górę, czuję że podjazdy nie idą tak fajnie jak w zeszłym roku. Chłopaki odchodzą spory kawałek.
Mimo to wyprzedzam kilka osób, w tym Anię Świrkowicz, jak zwykle na początku, choć jestem pewien, że jak zwykle w końcówce przyjedzie i skopie mi dupsko ;).
Podjazd-zjazd-podjazd... Niespodziewanie zaczyna się podjazd pod Śnieżnik, doganiam Rafała P. z Torqa, chyba mu noga dziś nie podaje. Zaczyna mi się jechać dość dobrze, trochę wyprzedzam, w końcu doganiam Josipa i mlodzika, kawałek poznańska frakcja Emedu jedzie razem, ale na bufecie stajemy z mlodzikiem (w sumie niepotrzebnie, miałem jeszcze jeden bidon) i trzeba gonić Josipa który wyrwał do przodu. Widząc jak często podgania na stojąco jestem pewien, że najdalej po trzech godzinach padnie ;).
Mlodzik zostaje trochę z tyłu. Josipa doganiam w momencie gdy podjazd robi się trochę techniczny, ale trzyma się niedaleko. Ze zjazdu ze Śnieżnika nie jestem zadowolony, ze trzy razy złaziłem z roweru, i w ogóle jakoś wolno i bez ikry jechałem. Ale za to miałem okazje widzieć pierwszą maratonową glebę mlodzika ;D.
Tak czy inaczej na mocnym drugim podjeździe na Śnieżnik znów jestem z tyłu, kolegów nie ma na optycznej. I znów trzeba gonić. W połowie dogania mnie pilot mega. Ciekawe czy mnie dogonią? Ale raczej nie, motocyklista zatrzymuje się niedaleko na pecika ;), więc ma dużą przewagę.
Wyprzedza mnie szybki gigowiec, pewnie po gumie, zaciskam zęby i gonie, bo czuję że mam dość słabe tempo, jazda na kole pozwala się ponownie rozkręcić.


Kolega szedł jak kuna, ostatecznie zajął 39 miejsce open i wlał mi z 16 minut :)


Kosimy niedobitki mini jak Boryna zboże ;), w końcu pilot mi odchodzi, ale za to widzę mlodzika bardzo blisko ;). Coś chyba nie ma chłopak dnia, jak go ciągle widzę na podjazdach. Wojtasa widzimy dopiero uciekającego z bufetu w momencie gdy do niego dojeżdżamy. Dyskutujemy sobie, gdzie on chowa te wszystkie zastrzyki, które musi przecież sobie pakować w uda, bo jedzie jak wariat ;D.
Krótki popas i w dół. Ten zjazd po bruczku coraz lepiej mi ostatnio idzie, tego dnia już nawet nie trzymałem palców na klamkach - za bardzo potem bolą przy wstrząsach ;). W łapy gorąco od trzęsionki. Na poboczach całe grupy zmieniają dętki :). Na dole okazuje się, że nic nie straciłem do mlodzika! Alleluja! :D
Szybko go doganiam. Paweł coś nie ma dnia. Zostawiam go na podjeździe goniąc Wojtasa którego widać z 200m z przodu. Oczywiście depta na stojąco ;).
Krótki sztywny podjazd i długi trawers Śnieżnika, prawie płaski, świetnie mi się to jedzie, w końcu się rozkręciłem. Blacik i 27-30km/h cały prawie czas. W końcu za którymś zakrętem widzę emedowskie plecy, nie są daleko :).
Na zjeździe najpierw widzę Ewelinę Ortyl, która właśnie wyprzedza Josipa, jadącego dość asekuracyjnie. Blat-ośka i też wyprzedzam, dokręcając przy ponad 50km/h ;).
Fajny długi zjazd, wyprzedzam też Ewelinę i na dole melduję się pierwszy. I następne 15-20km jedziemy we trójkę.
Dość urozmaicony odcinek, sporo krótszych podjazdów i zjazdów, forsuję mocne tempo, ale nie mogę się urwać, Ewelina jest mocna na podjazdach, i choć na zjazdach odchodzę, na każdym podjeździe zaraz jest za mną. Choć nie powiem, co jakiś czas słyszę jej przyśpieszony oddech ;))).
A Wojtas też się trzyma. Na stojąco ;D.
Zyskujemy w międzyczasie kilka oczek open, o dziwo mijamy zawodników z dużą różnicą prędkości.
W końcu na ostatnim długim podjeździe przy jaskini Niedźwiedziej Ewelina przypuszcza atak. Trzymam się z trudem, odległość zwiększa się minimalnie. Josip zostaje.
Ewelina w końcówce podjazdu jeszcze przyśpiesza i znika mi z oczu w momencie połączenia z trasą mega. To już około siedemdziesiątego kilometra, już wiem że trasa jest trochę dłuższa niż w zeszłym roku i będzie z 75-80km. Ostatniego żela zjadłem przed podjazdem, liczyłem na ~72km :).
Na trasie trawersującej Czarną Górę łapie mnie kryzys. Ciężko się jedzie, megowców wyprzedzam, ale nie robię jakiegoś podmuchu swoim pędem ;))). Trochę się spaliłem trzymając się lekkiej Eweliny na podjeździe.
Josip kasuje moją przewagę i dogania mnie tuż przed końcem podjazdu na Czarnej Górze.
Zjeżdżając mijamy panią Swat i dojeżdżamy do podjazdu wąwozem. W zeszłym roku jechałem tu całość w tym już nie ma sił, poza tym wąwóz jest bardziej wymyty i zawalony luźnym gruzem. Na dole mijamy z3wazę łatającego już któregoś z kolei laczka ;))).
W tym wąwozie ostatecznie przegrałem pojedynek z Wojtasem. Trochę na własne życzenie. Wiedziałem, że na podejściu stracę, więc szarpałem się, usiłowałem wsiadać na rower, spadałem, a Wojtas konsekwentnie noga za nogą zyskiwał metr za metrem. W efekcie straciłem więcej niż jakbym po prostu szedł ;).
Miałem jeszcze ze 100m do końca podejścia gdy Wojtas wsiadał na rower. Jeszcze liczyłem że na technicznych fragmentach coś odbuduję, ale była mała szansa, bo Wojtas w miarę maratonu wyraźnie zjeżdżał coraz szybciej i coraz mniej tracił na zjazdach.



No ale jechałem, sporo błota i korzeni było na ostatnim odcinku, fajny kawałek, raz widziałem plecy Josipa - był daleko, jeszcze koło koni mi się koło uślizgnęło i pozamiatane - bucik ;). Straciłem tam jedno oczko open, wyprzedził mnie Maciej Z. z Torqa na fullu speca. Już za mało agresywnie jechałem, po drodze była okazja do wyprzedzenia ale nie wykorzystałem. Prożek bez problemu zjechany i meta.
Gonitwa za Josipem dała bardzo dobry wynik ;)
57/118 open i 24/45 m3.
Czas 5:08:20, pomiar był włączony minutę, półtora za wcześnie bo z pulsaka wyszło mi 5:07:05.
Do Wojtasa 2:04 straty, ostro szedł w końcówce, nic nie stracił z przewagi zbudowanej w wąwozie.
Do Eweliny Ortyl 1:05 straty, widać ją też sporo kosztował atak na podjeździe :). Wojtas dopełnił zemsty i wyciął ją w końcówce.
A Anię Świrkowicz objechałem o 13 minut, oł jes! ;D
JP na trasie w ogóle nie widziałem, dołożył mi 9:17, więcej niż w zeszłym roku.
Porównując z zeszłorocznym maratonem, czas praktycznie taki sam, strata do lidera 2 minuty mniejsza, więc niby lepiej :). W zeszłym roku pierwszą połowę przejechałem znacznie szybciej, natomiast za Śnieżnikiem był już zgon i wegetacja. W tym roku mocno szedłem prawie do końca. Duża tu zasługa motywującej walki z Josipem ;).
Chyba najlepsze górskie miejsce open u GG, tak że jestem zadowolony :)
mlodzik (przyjechał 23:15 po mnie) marudził że nudno, ale ja ten maraton lubię :). Nie można wszystkiego przejeżdżać na adrenalinie ze zjazdów, hehe, długie pracowite podjazdy też muszą być ;).
Czarnym koniem wyścigu był niewątpliwie Wojtas, nie tylko nie zdechł na pierwszym giga, ale jeszcze mnie pognębił w końcówce ;). Gratki!


Kategoria Góry, Maratony



Komentarze
klosiu
| 18:25 wtorek, 13 września 2011 | linkuj Dzięki za życzenia i gratki ;).
Faktycznie slec, w zeszłym roku Międzygórze było w czasie wiosennego szczytu formy, potem od lipca już była padaka.
W tym roku po kompletnym zgonie po Trophy ciągnącym się przez cały lipiec, od połowy sierpnia forma wróciła do pionu i mam nadzieję, że się jeszcze dwa tygodnie utrzyma :-).
Znów mi się fajnie jeździ wyścigi :-).
Rodman
| 08:03 wtorek, 13 września 2011 | linkuj chociaż w M4 będę PIERWSZY !!! hehehe :-)
niezłe tasowanko , sporo pkt jak na góry - gratulacje !
josip
| 05:23 wtorek, 13 września 2011 | linkuj Tam zaraz M4, co najwyżej M3,5:-) Niech się darzy!
JPbike
| 21:03 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Faktycznie - fajnie pojechałeś i zrelacjonowałeś swój jeden z najlepszych górskich golonkowych ścigów :)
Ty to masz swoje święto ? To wszystkiego najlepszego :)
mlodzik
| 19:30 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Gratuluję Marian, pięknie lecieliście z Wojtasem :D. Robiliście mnie jak dziecko ;). Niezła średnia.
MaciejBrace
| 15:15 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Gratulacje - ładny wynik.
klosiu
| 15:14 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Adamuso --> dzięki :). M4 się zbliża wielkimi krokami ;D
Cały czas Ciebie wypatrywałem za plecami, zaskoczyłeś mnie swoim wynikiem ;). Mało treningów ostatnio?
Bo przed i na Trophy robiłeś mnie jak chciałeś :).
AdAmUsO
| 11:46 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Gratki, ładnie pojechaliście :)


ps.Wszystkiego najlepszego Koksiu!!!
klosiu
| 11:29 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Jednak taka wewnątrzgrupowa rywalizacja pomaga :). Długo to jest może godzina, ale pięć godzin? ;)))
josip
| 10:56 poniedziałek, 12 września 2011 | linkuj Fajna relacja - wiernie oddałeś to, co działo się na trasie:-)
Gratuluję mocnej jazdy, bez tej rywalizacji na pewno osiągnąłbym sporo gorszy wynik. A tak, prawie całą pętlę giga wieźliśmy się z Eweliną Tobie na kole. Aa, i jeszcze mnie zmotywowałeś do odważniejszych zjazdów!
A mówiłem Ci już w Karpaczu, jak wjeżdżaliśmy na Przełęcz Karkonoską, że ja na stojąco to mogę dłuuugo jechać:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iauli
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]